5.06.2013

Przemyślenia Kasi

Dzisiaj środa a więc dzisiejszy temat to:


"KONIEC SZKOŁY"
 
 
 
 
Tak, tak. Zostały jeszcze 23 dni (w tym soboty i niedziele) do tego upragnionego dnia. Do dwumiesięcznego szczęścia. 28 czerwca odbędzie się (przynajmniej u mnie) zakończenie tego roku szkolnego. Ten cudowny dzień już nie tak daleko. Dwa miesiące bez szkoły, martwienia się o zadania domowe, wypracowania, kartkówki, sprawdziany, pytania, nieprzygotowanie. Najlepsze jest to, że 1 września zaczynamy z czystym kontem. A więc w piątek (28.06) będzie wiele uradowanych dzieci i młodzieży. Ich zdaniem zakończenie roku szkolnego to same dobre rzeczy. Według nich to świadectwa, buty na szpilkach, śliczne sukienki/spodnie/bluzki, stypendia, wakacje, roztargnienie, radość. Czy jednak do tego czasu też będzie tak wesoło???
 
 
 
 
 
Odpowiedź dla większości z nas jest jedna. Nie. Ostatni miesiąc szkoły to dla niektórych potworne męki. A dlaczego? Dlatego, że czekają nas kartkówki, ostatnie sprawdziany, głupie pytania, zadania domowe, gonienie materiału, przygotowania/nieprzygotowania i najgorsze. Udręczenie wszystkich dzieci. Poprawy. Poprawy sprawdzianów, kartkówek i różnorakich prac pisemnych... Samo to słowo, samo to zdanie budzi strach. Czy jednak jest się czego bać? Poprawa. Poprawa. Dla niektórych osób pisanie tego drugi raz to jeszcze większy strach, który narasta z liczbą powiedzianego tego słowa. Jest jednak jeden jedyny sposób na uniknięcie godziny popraw. Jaki? Przykładanie się w ciągu roku szkolnego i postanowienie nie zebrania ani jednej jedynki...
 
 
 
 
 
 
Ale myślmy pozytywnie! Zostały 23 dni! To nie aż tak dużo prawda?
 
 
 
 
 
A wy co myślicie o poprawach? Czekacie na zakończenie roku?
 
 
 
P.S. - Przepraszam, że troszkę mało tych moich przemyśleń ale za niedługo jadę do babci.

1 komentarz: